/*

Molarnia

por diam. Sed diam vestibulum vehicula. Duis porttitor a, volutpat elit, dictum vel, consectetuer adipiscing dui eu lectus. Ut sit amet augue. Vestibulum non pede tortor vehicula convallis non, sagittis libero. Etiam aliquet, lacus scelerisque vel, vehicula lectus. Vestibulum ante ipsum primis in faucibus a, adipiscing arcu nec elit sed nunc odio eget augue. Pellentesque eu lorem nec quam. Aliquam ut aliquet porttitor tempus.

TExty

Lorem ipsum dolor sit amet magna. Nulla in vehicula erat. Quisque tortor. Suspendisse eu justo. Phasellus sagittis sed, euismod ut, semper magna ut enim. Class aptent taciti sociosqu ad litora torquent per conubia nostra, per inceptos hymenaeos. Sed vehicula erat. In pede. Nullam fermentum facilisis. Phasellus sagittis ac, tincidunt hendrerit magna diam, suscipit lectus. Mauris viverra diam vestibulum vel, nisl. Sed dignissim. Donec faucibus, convallis accumsan, dolor sit amet dui. Morbi sem orci, blandit justo, at ligula.

Dodaj do spichlerza

s. Aenean ac posuere sed, vehicula neque. Nulla in faucibus et, neque. Donec pulvinar ut, accumsan at, mattis id, urna. Nulla ac ligula lorem dapibus sit amet felis non nulla. Morbi scelerisque mauris orci, sollicitudin fermentum, metus hendrerit sollicitudin. Nullam vulputate tempor scelerisque, diam. Etiam dolor. Nulla eleifend adipiscing sollicitudin. Donec consectetuer vestibulum id, lacinia ut, lectus. Fusce nulla. Maecenas rhoncus. Praesent scelerisque ligula, nonummy nisl in augue. Maecenas gravida, nisl at tellus tortor, non dui eu.

Kawałek ciasteczka literackiego

SIERPIEŃ Bruno Schulz (fragment)

1

W lipcu ojciec mój wyjeżdżał do wód i zostawiał mnie z matką i starszym bratem na pastwę białych od żaru i oszołamiających dni letnich. Wertowaliśmy, odurzeni światłem, w tej wielkiej księdze wakacji, której wszystkie karty pałały od blasku i miały na dnie słodki do omdlenia miąższ złotych gruszek.

Adela wracała w świetliste poranki, jak Pomona z ognia dnia rozżagwionego, wysypując z koszyka barwną urodę słońca - lśniące, pełne wody pod przejrzystą skórką czereśnie, tajemnicze, czarne wiśnie, których woń przekraczała to, co ziszczało się w smaku; morele, w których miąższu złotym był rdzeń długich popołudni; a obok tej czystej poezji owoców wyładowywała nabrzmiałe siłą i pożywnością płaty mięsa z klawiaturą żeber cielęcych, wodorosty jarzyn, niby zabite głowonogi i meduzy - surowy materiał obiadu o smaku jeszcze nie uformowanym i jałowym, wegetatywne i telluryczne ingrediencje obiadu o zapachu dzikim i polnym.

Przez ciemne mieszkanie na pierwszym piętrze kamienicy w rynku przechodziło co dzień na wskroś całe wielkie lato: cisza drgających słojów powietrznych, kwadraty blasku śniące żarliwy swój sen na podłodze; melodia katarynki, dobyta z najgłębszej złotej żyły dnia; dwa, trzy takty refrenu, granego gdzieś na fortepianie, wciąż na nowo, mdlejące w słońcu na białych trotuarach, zagubione w ogniu dnia głębokiego. Po sprzątaniu Adela zapuszczała cień na pokoje, zasuwając płócienne story. Wtedy barwy schodziły o oktawę głębiej, pokój napełniał się cieniem, jakby pogrążony w światło głębi morskiej, jeszcze mętniej odbity w zielonych zwierciadłach, a cały upał dnia oddychał na storach, lekko falujących od marzeń południowej godziny.

W sobotnie popołudnia wychodziłem z matką na spacer. Z półmroku sieni wstępowało się od razu w słoneczną kąpiel dnia. Przechodnie, brodząc w złocie, mieli oczy zmrużone od żaru, jakby zalepione miodem, a podciągnięta górna warga odsłaniała im dziąsła i zęby. I wszyscy brodzący w tym dniu złocistym mieli ów grymas skwaru, jak gdyby słońce nałożyło swym wyznawcom jedną i tę samą maskę - złotą maskę bractwa słonecznego; i wszyscy, którzy szli dziś ulicami, spotykali się, mijali, starcy i młodzi, dzieci i kobiety, pozdrawiali się w przejściu tą maską, namalowaną grubą, złotą farbą na twarzy, szczerzyli do siebie ten grymas bakchiczny - barbarzyńską maskę kultu pogańskiego.

Rynek był pusty i żółty od żaru, wymieciony z kurzu gorącymi wiatrami, jak biblijna pustynia. 

Księgarnia

Top 10

Tytuł Autor Format
"London Calling" John Clash epub mobi
"Pantaleon i Wizytantki" J.V.Lossa epub mobi
"Julia i Poltergeist" Jakub Dooley epub mobi
"Wielki leksykon jezykowy dla wybranych lektorów języka obcego w tym Suahili" prof. Słodzikowski Marian epub mobi

Antykwariat

Tytuł Autor Data wydania Wydawnictwo Format
"Samolocik i inne eseje" Lese Maner
"Życie w Chinach Południowych" Ji Xiang Moe
"Kronsztad dzisiaj i wczoraj" Arno Swarski